Piemont

Przyjechałem do Piemontu na zaproszenie firmy Federexport – z ramienia państwa pomagającej miejscowym winiarzom w promocji ich win. W ciągu trzech dni przez usta przepłynął mi cały przekrój piemonckich smaków.

piemont-Studio-Wina01

Piemont – wina, winne szczepy

Szczepem numero uno Piemontu jest niewątpliwie Nebbiolo, w wolnym tłumaczeniu „mglisty” od nebbia – mgła. Mglista często bywa tu aura, o czym przekonałem się od razu pierwszego poranka w Turynie i dość mgliste jest nasze pojęcie o robionych z Nebbiolo winach. Rozwiejmy więc wątpliwości. Ze szczepu Nebbiolo powstają wina: Barolo, Barbaresco i Nebbiolo. Skąd różnice w nazwach?

Najsłynniejsze – Barolo, powstaje z Nebbiolo, które rośnie w okręgu miejscowości Barolo. Jest to ściśle określony obszar ok. 1300 ha. Analogicznie z Barbaresco, przy czym upraw jest o połowę mniej. Inne wina robione z Nebbiolo mają nazwę łączącą szczep i miejscowość gdzie jest uprawiany, jak np. Nebbiolo d’Alba (czyli z Alby), czy Nebbiolo d’Roero. Jest też Nebbiolo Langhe – od nazwy całej apelacji.

Drugim popularnym czerwonym winem jest Barbera – robione ze szczepu o tej samej nazwie. Tu sprawa jest prostsza, są dwa okręgi: Barbera d’Asti i Barbera d’Alba. Barbera, to drugi szczep Italii, pod względem ilości upraw (po Sangiovese).

Inne, mniej znane wina Piemontu

Czerwone:
Dolcetto („małe słodkie”) – ze szczepu o tej samej nazwie – jak sama nazwa wskazuje, nie jest winem słodkim. Miłe, w charakterze „kobiece”, wino do picia „za młodu”, wtedy jest najlepsze.
Brachetto – słodkawe, lekko musujące (vivace, frizzante), to również nazwa szczepu miejscowego (czyli endomicznego).
Freisa – lekkie wino, bywa perliste, też nazwa miejscowego szczepu.

Białe:
Gavi (ze szczepu Cortese) – ciekawe białe wina, rześkie, oddające w charakterze terroir.
Arneis (szczep Arnejs, Arneis) – to moje odkrycie – daje wina trochę aromatyczne (zioła, gruszki), dobrze zbudowane, z charakterem.
Moscato (z Moscato Bianco) – musujące (spumante), słodkie, lekkie (ok. 5% alk.) – dla amatorów.
Są też szczepy międzynarodowe, takie jak Cabernet Sauvignon, Pinot Noir (Nero), Chardonnay, ale to produkcja marginalna, często służą do kupaży.

Dzień pierwszy – w Mango i Barbaresco

Parę słów o winnicach (po włosku w Piemoncie winnica to: azienda, bric, costa, sito, sorí), których wina kosztowałem. Pierwszego dnia sprawa była uproszczona. Przedstawiciele pięciu: La Briusa, Cascina Zoina, Dora Renato, Fratelli Serio & Battista Borgogno i La Trava (gospodarz spotkania) – tworzą tzw. cooperativę (inaczej konsorcjum, spółdzielnię), zebrali się w jednym miejscu. Mistrzem ceremonii był ich wspólny enolog – Massimo Boido.

La Trava położona jest w niewielkiej, malowniczej miejscowości Mango (teraz mogę mówić, że piłem wina z „mango”! 😉 ). Przedstawiciele poszczególnych producentów byli niezwykle serdeczni i gościnni. Odczułem jak ważna jest dla nich promocja swoich win, nawet w naszym, raczkującym winiarsko kraju.

Tego samego dnia w miejscowości Barbaresco czekało kolejnych pięciu wytwórców: Brema, Degiorgis, Filippo Gallino, Saria i San Biagio. Można powiedzieć, że są dla siebie konkurencją. Nie było jednakże żadnego problemu, by razem zaprezentowali siebie i swoje wina.

Drugiego dnia

Słoneczny poranek przywitał fantastycznym widokiem. U stóp Hotelu Parco Europa roztaczała się panorama gęstej zabudowy Turynu, a w oddali stały dumnie ośnieżone, groźne szczyty Alp. Potęga gór nasuwa skojarzenia o kruchości naszego życia – od razu uświadomiłem sobie ile czeka jeszcze win do spróbowania! Rogalik z kawą i do pracy.

Po 1,5-godzinnej jeździe samochodem docieram do aziendy Demarie. Najpierw przywitał mnie kosmaty tropiciel trufli – pies Didone, a potem gospodarz – Paolo Demarie. Gospodarstwo przestawia się na nowoczesną produkcję win ambitnych i eleganckich. Po degustacji moim faworytem pozostanie Nebbiolo Roero 2005 o pięknej, głębokiej czerwieni, zrównoważone, ze zdecydowanymi taninami i aromatami czerwonych owoców, z delikatną nutą wanilii. Świeże i żywe, a już całkiem eleganckie i subtelne.

Wina rodziny Veglio dojrzewają przy muzyce zespołu Nirvana! Podczas prezentacji cały czas coś grało, a potem zaczęło się dość hałaśliwe butelkowanie w rytmie „We will rock you”. A jakie robią wina? Raczej nieskomplikowane, obiadowe i atrakcyjne cenowo. Barolo 2004, łatwe w piciu, świetnie towarzyszyło nam przy włoskiej kuchni. Giuseppina – seniorka rodu – osiągnęła w niej mistrzostwo absolutne – przy potrawie z dzika biłem brawo!!!

Kolejny punkt, to położona niedaleko Alby winnica Battaglio. Właściciele, Lidia i Mario, dokumentują uznanie swoich win szeregiem zdobytych nagród. Wina cechuje duża troska o jakość. Barbera 2005 miękko przylega do języka, jest przyjemna i dostojna. Specjalnie selekcjonowane grona, niskie zbiory, 18 miesięcy w małej beczce i przynajmniej pół roku w butelce, dały wino dobrze zbudowane o delikatnych aromatach, zachęcające do konsumpcji.

piemont-Studio-Wina03

Trzeci – biały dzień

Biały, bo degustowałem wyłącznie wina białe. Pierwsza winnica, to Morgassi Superiore. By nas spotkać, właścicielka Marina Piacitelli, przyjechała z Milanu, towarzyszył jej enolog, Alessandro Rastero. Smakujemy wina Gavi ze szczepu Cortese. Młode, dopiero 1 miesiąc po zabutelkowaniu, jest już bardzo dobre. Bladożółte, rześkie, cytrusowe, dobrze zbalansowane, przyjemne, żywe w ustach. Gavi, jak na wino białe może długo leżakować, nawet 15 lat. Degustuję rocznik 1993 – potrzebuje przewietrzenia, otwiera się ciekawym, łagodniejszym aromatem, jest mineralne, zupełnie przyzwoite.

Castellari Bergaglio będę wspominał z nowoczesnej, trochę ascetycznej i odważnej formy. Wszystkie te elementy znajdziemy w pomieszczeniu do degustacji, a także winach, które przygotował Marco Bergaglio. Każde ze szczepu Cortese, a jakie inne. Zaskakuje mnie Pilin 2001 – piękny złoty kolor, aromaty lipy, miodu, trawy – zdaje się, że będzie słodkie, ale jest delikatnie wytrawne, lekkie, z miłą kwasowością. Grona zbierane z najstarszych upraw, 30-80-letnich, wpierw suszone przez 30-40 dni w skrzynkach, potem wyciskane, fermentowane w stali i leżakowane w dębie ok. 10 miesięcy, a potem 2 lata w butelce. Wyjątkowe.

Ostatnia wizyta. Producent La Scolca znany jest przede wszystkim z win musujących. Luisa Soldati – 5-te pokolenie właścicieli, przedstawia swoich klientów: Sarę Fergusson, Sophię Loren, Toma Cruise’a, a zwłaszcza królową Elżbietę II. No tak, marketing jest najważniejszy. Wina przyzwoite, ale nie powalają. Ciekawostką okazuje się Millesimato robione tradycyjną szampańską metodą. To ulubione (ponoć) wino w/w monarchini. Ma nieoczekiwany, czekoladowy smak, a nie jest słodkie. Coś w sam raz dla diabetyków.

Trzy dni minęły szybko i pracowicie, poznałem 97 nowych win, miejsca gdzie przychodzą na świat i przede wszystkich ludzi ich tworzących. Z jednej strony czeka tutaj na ciebie nowoczesna północna Italia, siedziba Fiata, Ferrerro i Juwentusu oraz rolniczy, przyjazny region, z drugiej. Tłoczny Turyn i wiejskie górzyste krajobrazy pełne zielonych winnic, mgieł i spokojnych zakątków gdzie miejscowe wino smakuje najlepiej.

 

 

tekst, zdjęcia – mj

 

Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll Up