Wino – mity

Co wyciąga gospodarz domu? – Yhy… znajomy, podłużny i szklany przedmiot. – O, będzie wino! – zacieram ręce i kubki smakowe.  Otwiera butelkę, po czym natychmiast wciska ponownie korek do szyjki. – Po co to robisz? – pytam. Odpowiedź jest zaskakująca: – Nie wiem…

.

Studio-Wina-winne-mity

.

Wino – mity

Funkcjonuje ich całe mnóstwo. Jeśli są tylko bezsensowne, OK, gorzej, kiedy coś tracisz, a jeszcze gorzej, kiedy sobie szkodzisz. Przyjrzyj się więc kilku najbardziej popularnym.

wino – mit 1:
„Zakorkowywanie wina po otwarciu”.

– To tak, jakbyś nie chciał dopuścić świeżego powietrza do dusznego mieszkania. Proponuję kup karafkę ze zwykłego szkła (w Ikei za parę złotych) i przelwaj do niej czerwone wino na godzinę – dwie przed konsumpcją. Przy okazji możesz także (jeśli jest) oddzielić naturalny osad spoczywający na dnie butelki (czyli wino, fachowo mówiąc, zdekantujesz).

wino – mit 2:
„Wytrawne, czerwone wino jest strasznie kwaśne i garbnikowe”.

– To tak, jakbym stwierdził, że wszystkie psy rzucają się na ludzi. Taniczność i kwasowość wina bywają czasem tak łagodne, jak baranek. Niejedno czerwone, wytrawne wino można pić samo, bez jedzenia, a te bardziej charakterne, rewelacyjnie pomagają w trawieniu i wzbogacają doznania smakowe potrawy (jeśli, rzecz jasna trafnie dobierzesz do niej wino).

wino – mit 3:
„Białe wino – ryba, czerwone – wieprzowina lub wołowina”.

– Może tak być, ale nie musi. Świat się zmienia, już nie popełniasz gafy, kiedy łączysz dowolną potrawę z winnym trunkiem dowolnego koloru. Oby tylko Twoje subiektywne doznanie było przez Ciebie do przyjęcia.

wino – mit 4:
„Kieliszek napełniamy do pełna”.

– To niepotrzebna „wylewność”. Maksymalnie napełnij kieliszek do ok. 1/3 objętości – da Ci to większą wygodę w zapoznaniu się z winem. Łatwiej obejrzysz jego kolor, gęstość, czystość. Spokojnie przechylisz kieliszek i pozwolisz, by płyn rozlał się po wewnętrznej ściance. Swobodnie zamieszasz naczyniem – dla uwolnienia aromatu i nie będziesz panikować, że porozlewasz. Dbasz o swój komfort!

wino – mit 5:
„Na początku dajemy najlepsze wino”!

– Tak, a potem wszystkie pozostałe już są zupełnie nie do przełknięcia! Jak w dobrym thrillerze napięcie ma rosnąć do końca. (Mam na myśli degustowanie wina, nie huczną imprezę z winem. Na hucznej imprezie z winem daj najlepsze właśnie na początku – i tak z czasem mało kto połapie się, czy pije dobre bordoskie wino, czy taki sobie wiśniowy kompot. A jeśli nie ma różnicy, to po co przepłacać?)

wino – mit 6:
„Temperatura pokojowa czerwonego wina”.

– To nie 25st.C, bo akurat grzeją kaloryfery, lecz ok.18 st.C. Z reguły pije się czerwone wino zbyt ciepłe, a białe za bardzo schłodzone;   patrz – w jakiej temperaturze podawać wino>>

wino – mit 7:
„Im starsze wino, tym lepsze”.

–  Tylko do pewnego momentu! Wina z upływem czasu szlachetnieją, lecz kiedy osiągną swój maksymalny pułap atrakcyjności, jego walory spadają – do zepsucia w efekcie finalnym włącznie. Dla większości win, tak zwanych marketowych, wiek dojrzałości to 2-4 lata. O tym ile może w danym przypadku winny trunek poczekać jeszcze na otwarcie, decyduje jego potencjał leżakowania. Te, które mogą dojrzewać 10-20 lat łatwo rozpoznasz – po cenie.

Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll Up