Beaujolais – wino i kuchnia

Beaujolais? – E…, nie, dziękuję. Niezbyt lubię – stwierdza znajomy, kiedy mówię mu, że byłem tam na winobraniu. Skąd taka reakcja? – To skojarzenie z młodym winem. Uproszczone i krzywdzące. Bo region jest ciekawy i bogaty – w wino, w krajobrazy, w kuchnię, historię… Trzeba tu zajrzeć i przekonać się samemu.

Lyon

lyon

Być w regionie Beaujolais i nie zobaczyć Lyonu! To powinno być karalne. Założony przez Rzymian w 43 roku p.n.e. Lyon, jest dziś drugą, po Paryżu, metropolią Francji. Zamożne, wyrosłe na produkcji jedwabiu miasto, siedziba banków, znane jest również z wyśmienitej kuchni. To tutaj urodzili się twórcy kina – bracia Lumière, cesarz Klaudiusz, autor „Małego Księcia” Saint-Exupéry i wiecznie młody Jean Michael Jarre.

Lyon nazywany jest miastem trzech rzek: Rodanu, Soany oraz… Beaujolais Nouveau. Ta ostatnia chyba największa, bo opływa cały świat i to w jeden dzień. Liczne muzea, zabytki, budowle, place, parki i inne atrakcje zachęcają do zwiedzania. Wszędzie dojechać można metrem, autobusem lub – za niewielkie pieniądze – miejskim rowerem. Ja polecam pełne knajpek stare miasto: Vieux Lyon. Tutaj to, do tradycyjnej lyońskiej restauracji tzw. bouchon, zaprosili mnie mieszkający w Lyonie przyjaciele – Sylvie i Krzysztof.

 .

busza

O 20:15, mieszczący się przy rue St. Jean, Le Laurencin był jeszcze pusty. Skąd nazwa bouchon (korek)? – miałem się już niebawem przekonać. Po 20 minutach wszystkie, oddalone od siebie o grubość telefonu komórkowego, stoliki były pozajmowane – lokal został zupełnie zakorkowany! Na aperitif dostaliśmy, jak wymaga tutejsza tradycja, słodkie communard au vin rouge – czerwone wino z sokiem z czarnej porzeczki. Aby klient za bardzo nie kombinował, lokal ma przygotowane w menu zestawy. Ja poprosiłem o gratinée à l’oignon – zupę cebulową z tartym serem i grzankami, zapiekaną w piecu – była gęsta, pożywna i bardzo smaczna. Do tego andouillette lyonnaise – miejscowy specjał, czyli kiełbasę na podrobach, utopioną w sosie musztardowym, białym winie i śmietanie: dość charakterystyczne, lekko ostre danie, zrównoważone smakiem śmietany – ciekawe. Na deser mus czekoladowy – łasuchy, to coś dla nas. Ilości nieludzkie – żeby zjeść wszystko, trzeba by mieć worek po kartoflach zamiast żołądka! Skutki przejedzenia łagodziliśmy więc czerwonym Côtes du Rhone – do lokalnej kuchni, lokalne wino, to lekarstwo zawsze się sprawdza!
Ze zdumieniem przyglądałem się jak nasz kelner otwierał butelkę! Otóż korkociąg wkręcił przez folię, po czym zamaszyście wyrwał zeń korek. Butelkę z hukiem postawił na stole, odwrócił się i odszedł. Spojrzałem na sterczącą z szyjki folię i chciałem coś powiedzieć, albo chociaż poprosić o korek, ale nie zdążyłem. Nowy savoir-vivre?  Że niby mamy się od Francuzów uczyć?… Ale czego ja się czepiam, przecież wino było dobre.

 .

Spotkanie z mistrzem

Paul-Bocuse_Studio-Wina

Po drodze z Lyonu do Beaujolais zatrzymujemy się, by zobaczyć siedzibę-restaurację najsłynniejszego kucharza Francji Paula Bocuse. Kucharz, to brzmi bardzo skromnie. Bocuse jest cesarzem mistrzów kucharskich. Żyjącą ikoną i autorytetem francuskiej (czytaj: najlepszej na świecie) kuchni. Niedaleko Lyonu, prawie nad samą Soaną, stoi kolorowa rezydencja z jego imieniem i nazwiskiem (zamiast napisu „restauracja”) na szczycie. Wewnętrzny mur dziedzińca pomalowany jest w naturalnej wielkości „sceny z życia kuchni”. Na niektórych głównym bohaterem jest oczywiście sam mistrz. Oglądając i robiąc sobie zdjęcia z tymi postaciami nieźle się bawimy. W pewnym momencie podchodzi do nas mężczyzna ubrany na czarno. Jakież jest nasze zdziwienie kiedy ów człowiek (prawdę mówiąc myślałem, że to ochroniarz) okazuje się Paulem Bocuse! Uścisnął dłoń i zaproponował od razu, by zrobić z nim zdjęcie. Pyta, czy mamy jego „menu”. Nie? – To zaraz dostaniemy. Kłania się elegancko i odchodzi. Za moment zjawia się elegancki, ubrany na biało kelner i wręcza nam piękne złoto-czerwone menu “Paul Bocuse”.

Zainteresowanym przekazuję danie podstawowe “Menu Classique”: 125 euro, butelka czerwonego wina – 70-125 euro, risotto – 48 euro.
 .

Nie tylko nouveau

krzew-beaujolais_Studio-Wina

Zgodnie z przepisami, Vincent Fontaine, winiarz, u którego miałem okazję uczestniczyć w winobraniu, ma prawo do robienia Beaujolais Nouveau z 70% swoich zbiorów. Większość odsprzedaje tzw. negocjantom (pośrednikom). Sam butelkuje ok. 20%. Uważa, że to wino, które pijemy w trzeci czwartek listopada na całym świecie, to zupełnie coś innego niż młode wino produkowane przez indywidualnych, drobnych winiarzy. Nie wiadomo, co po dostaniu się w ręce negocjantów, dalej dzieje się z młodym Beaujolais. Można podejrzewać, że dodawane są jakieś smakowe „polepszacze”. Wielu producentów nie wytrzymuje, niestety, tej konkurencji. Albo dzierżawią swoje uprawy, albo… wyrywają krzewy winorośli, a ziemię odsprzedają pod zabudowę. Takie półpustynne, księżycowe działki wyglądają przygnębiająco. Sterczący gdzieniegdzie, okaleczony kikut, próbuje żyć dalej – nie przypomina już tego co kiedyś kwitło, owocowało i dawało radość – wygląda teraz jak krzyczący wyrzut sumienia…

mlode-beaujolais-Studio-Wina

„W Beaujolais robi się tylko nouveau, młode wino” – to utarte przekonanie jest pomyłką. Niektórzy wręcz uważają, że beaujolais jest nazwą własną wina, a nie nazwą regionu. Beaujolais Nouveau, to dobrodziejstwo i utrapienie, to globalna impreza swoim ogromem tłamsząca istotę tutejszego wina. Młode Beaujolais to jedno, a podstawowe, proste, lekkie, owocowe, łatwe w piciu wino, świetnie komponujące się z niezbyt tłustym jedzeniem, które dobre jest do spożycia przez 2-3 lata – to drugie. W północnej części regionu powstają tzw. grand cru – świetne wina o wysokiej, uznanej jakości, treściwe i nadające się do dłuższego leżakowania. Czas też zauważyć wielu ambitnych, młodych producentów, którzy wierzą w przyszłość regionu, śmiało łączących tradycję i nowoczesność, widzących szansę nie tylko w nouveau – oni na pewno będą w najbliższych latach nas zaskakiwać.

.
foto: Marian Jeżewski
Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll Up